Żadna matka Ci tego nie powie

Jest jakieś  magiczne tabu, jakby zmowa matek przeciwko "niematkom", coś na kształt sekty. Jak jesteś w sekcie to poznajesz jej sekrety, ale jeśli jesteś poza nią i próbujesz się czegoś dowiedzieć to dostajesz tylko zdawkowe informacje zapakowane w słodkopierdzący papierek.

Jak dziś pamiętam gdy po porodzie zapytałam jedną bliską mi matkę "dlaczego mi tego nie mówiłaś?", a ona odparła, że nie chciała mnie zniechęcać, a pozatym mieli już z mężem dosyć naszych notoryczych zajebistych wyjazdów w odległe strony. Zwyczajnie chcieli, żebyśmy jak najszybciej dołączyli do ich kieratu i skończyli wreszcie z całym tym highlifem - jak to wtedy określiła. Przynajmniej wreszcie była szczera.

Żadna matka nie powie Ci, że Twoje życie się skończy. A tak właśnie będzie i ja się lituję i Ci to mówię. Nic już nie będzie takie samo. Ty nie będziesz już nigdy sama. Skończy się jedno życie - to fakt - ale zacznie się kolejne, kompletnie inne, dużo bardziej wymagające, przepełnionie obowiązkami, niemożnością i bezsennością. Ciąża to było tylko preludium.

Żadna z mam nie powie Ci o tym, że zastanawia się czy po kilku miesiącach bez snu dłuższego niż 15 minut - w dzień czy w nocy - ma wyskoczyć przez okno, wziąć rozwód, czy zrobić akcję śliski kocyk ala mama Madzi. Dopiero pomiędzy mamami rozkminia się te tematy i okazuje się, że nie Ty jedna zaczynasz rozumieć dlaczego ona tak postąpiła. Grunt to strzelić sobie z plaskacza w odpowiednim momencie i otrząsnąć się z natłoku chorych myśli. Ale już wtedy wiesz, że nie jesteś z tym sama.

Tylko dlaczego one Ci nie mówiły tego wcześniej? Dlaczego udawały, że one nie mają ciężkich chwil? Może dlatego, że być mamą to sama słodycz, że nie można powiedzieć głośno, że jest koszmarnie, a już na pewno nie wypada się przyznać się do słabości i do tego, że nie dajesz rady. Masz być Matką Polką, heroską, kosić trawnik z dzieciakiem uwieszonym na plecach w nosidle. Ale każda z nas ma słabe chwile, nawet najbardziej idealna mama z 2 babciami na posterunku do pomocy i dodatkowo nianią na etacie. Naprawdę wszystkie to czujemy i wszystkie zadajemy sobie pytanie " dlaczego nikt nam nie powiedział?"

A może nawet mówili? Ale wtedy byłaś przekonana, że u Ciebie będzie inaczej, że nie ma większej świętości niż Twoja poranna kawa i 30 minut na włosy i makijaż, że one wszystkie muszą być jakieś niezorganizowane. Myślałaś, że przesadzają i zwyczajnie pierdolą głupoty i u Ciebie będzie inaczej. A tu trach! rzeczywistość. Lecz mam dla Ciebie jedną myśl na koniec. Myśl, która przyświeca mi już od dawna. WSZYSTKO KIEDYŚ MIJA. Zagryź zęby i wytrzymaj. To naprawdę się kiedyś skończy. Nie znam 18-latka, który wisi na cycu swojej mamy, ani drugiego takiego, który płacze całe noce, ani żadnego innego, który żąda być noszonym na rękach i nie pozwala matce w spokoju zrobić kupy.  I u Ciebie też kiedyś nastanie spokój. Trzymaj się tej myśli.


Zaciekawił Cię ten post? Chcesz o tym podyskutować? Udostępnij go swoim znajomym, lub zostaw komentarz.




Komentarze