Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2017

List do moich Synów

Dziś kiedy jesteście tacy mali i nadal nieporadni często zagryzam zęby, by dać radę. Tak trudno jest być mamą. Nie Waszą mamą, ale mamą w ogóle. To rola nie tylko wobec Was, czy niesamowicie wymagającego społeczeństwa, które ciągle mnie ocenia, ale również wobec siebie samej. Być rodzicem to ciągła walka. Walczę o Wasze zdrowie, dobre samopoczucie, spokojny regenerujący sen. Walczę o miejsce w przedszkolu czy w żłobku przechodząc kolejne etapy rekrutacji. Walczę o to by starczyło kasy by móc zapisać Was na basen.  Wspieram Wasze próby usamodzielnienia się, choć wiąże się to z szaleństwem toczącym się w mojej głowie. Godzinami zakładacie skarpetki, but nie na tę nogę co trzeba, uciekacie roześmiani kiedy gonię Was ze szczoteczkami do zębów, a czas biegnie nieubłagalnie i ja wiem, że jesteśmy spóźnieni. Staram się pozwolić Wam się potknąć i upaść tylko po to byście wiedzieli jak to jest, a serce moje pęka na miliony kawałków gdy ocieram każdą jedną łzę z Waszych słodkich miękki...

Żadna matka Ci tego nie powie

Jest jakieś  magiczne tabu, jakby zmowa matek przeciwko "niematkom", coś na kształt sekty. Jak jesteś w sekcie to poznajesz jej sekrety, ale jeśli jesteś poza nią i próbujesz się czegoś dowiedzieć to dostajesz tylko zdawkowe informacje zapakowane w słodkopierdzący papierek. Jak dziś pamiętam gdy po porodzie zapytałam jedną bliską mi matkę "dlaczego mi tego nie mówiłaś?", a ona odparła, że nie chciała mnie zniechęcać, a pozatym mieli już z mężem dosyć naszych notoryczych zajebistych wyjazdów w odległe strony. Zwyczajnie chcieli, żebyśmy jak najszybciej dołączyli do ich kieratu i skończyli wreszcie z całym tym highlifem - jak to wtedy określiła. Przynajmniej wreszcie była szczera. Żadna matka nie powie Ci, że Twoje życie się skończy. A tak właśnie będzie i ja się lituję i Ci to mówię. Nic już nie będzie takie samo. Ty nie będziesz już nigdy sama. Skończy się jedno życie - to fakt - ale zacznie się kolejne, kompletnie inne, dużo bardziej wymagające, przepełnionie ...

Ciąża to jednak choroba

Każdy kto mówi Ci, że ciąża to nie choroba albo w ciąży nigdy nie był, albo już tego nie pamięta, albo należy do tego wąskiego grona kobiet, które w ciąży potrafią czuć się świetnie. Ba! są nawet takie, które w ciąży czują się lepiej niż w niej nie będąc. Nie ma się jednak co oszukiwać. Każda z nas ma jakieś dolegliwości. Można mieć mdłości, ciągłe wymioty, wzdęcia, uczucie senności nie do opanowania, spuchnięte nogi, nadciśnienie, parcie na pęcherz, zaparcia, żylaki, hemoroidy, pogorszenie wzroku, zgagę, bóle głowy czy nawet migreny, omdlenia, bóle kręgosłupa, hardcorowe skurcze nóg, które obudzą nawet umarłego. A to dopiero początek. Karuzela nastrojów spowodowana burzą hormonów przetaczającą się przez Twój organizm. Na koniec chodzisz jak kaczka, sapiesz, boli Cię już właściwie całe ciało, walczysz z bezsennością w nocy, a za każdym razem gdy wreszcie przyśniesz - budzisz się na siku. Jesteś wielorybem, skóra rozciągnięta do granic swoich możliwości swędzi niemiłosiernie. Ale n...